poniedziałek, 19 grudnia 2016

❤70 - Recenzja: oferta świąteczna kaw Costa Coffe Zima 2016

Hej kochani!
Już za pięć dni Święta! Czujecie już tą świąteczną atmosferę?
Ja powiem szczerze, że niezbyt. Śniegu nie ma, pierniki jeszcze nie upieczone, prezenty nie zapakowane... kompletnie nie przyjmuję tego faktu do wiadomości ;/
Moim jedynym pocieszeniem jest więc moja ukochana, świetna jak co roku edycja specjalna świątecznych kaw w sieciowych kawiarniach. No bo kto ich nie lubi? ♥
W tym roku miałam okazję spróbować już chyba wszystkie, z czego jestem bardzo dumna.
W dzisiejszym poście skupimy się na ofercie Costy


W skład oferty sezonowej wchodzą trzy nowe kawy w przeuroczych kubeczkach, nad którymi potrafię rozwodzić się godzinami ;) No ale najważniejsze jest, co kryją w środku.
(od lewej)

Piernikowa light
Czyli nic innego jak kawa korzenna z dodatkiem cynamonu, kardamonu i imbiru, przywodząca na myśl smak prawdziwego, przepysznego pierniczka. W dodatku w wersji light, czyli na odtłuszczonym mleku oraz ograniczoną ilością cukru. Brzmi nieźle, prawda?
W rzeczywistości niestety nie jest już tak pięknie i kolorowo... owszem czuć tutaj dość wyraźnie przyprawy, szczególnie imbir. Niezbyt jednak się z tego ucieszyłam, ponieważ lekko mówiąc, nie lubię imbiru ;P
Sama kawa należy do tych mniej słodkich, więc polecam ją fanom nieprzesłodzonych kaw.
... no i osobom będącym na diecie :P
Tak czy inaczej, kawa nie zachwyciła mnie jakoś szczególnie, chociaż nie była wcale taka zła. Wielkim minusem (przynajmniej dla mnie) był ten okropny imbir oraz mulistość. Tak, po wypiciu (z trudem) tej kawy lekko mnie zemdliło, czego bardzo nie lubię.

Moja ocena: 6/10



ToffeeNut
Czyli latte z dodatkiem orzecha, toffee udekorowane bitą śmietaną, polewą oraz kawałkami cukierków toffee. Nie wiem jak wy, ale ja toffee uwielbiam, kocham i ubóstwiam, więc pokładałam w tej kawie moje największe nadzieje. 
Po złożeniu zamówienia otrzymałam kawę i deser w jednym. Ahh ta góra była przepyszna.
Z kawą już troszkę gorzej. Po spróbowaniu napoju pierwsze co poczułam to słodycz. Silna, cukrowo-ulepkowa słodycz. Dopiero później poczułam coś karmelowego, w tym przypadku toffee. Orzechów szczerze mówiąc nie czułam w ogóle, a szkoda, mogłyby chociaż troszkę zniwelować tę słodkość, która momentami była nie do zniesienia. 
Cóż, jeżeli ktoś lubi słodkie kawy, a raczej napoje kawopodobne (a wiem że takich osób trochę jest) to polecam. Ja osobiście już więcej tej kawy chyba nie zamówię ;P

Moja ocena: 6-/10



Crème Brûlée Cappuccino
Nie jestem pewna, czy wszyscy kojarzą Creme Brulee. Dla tych co nie koniecznie - jest to deser składający się najczęściej ze śmietanki, jajek oraz cukru z dodatkiem karmelu. Szczerze mówiąć, byłam bardzo ciekawa kawy o tym smaku, tym bardziej że jest to cappuccino.
Biorę więc pierwszy łyk. I co? Zwykłe cappuccino. Przez chwile miałam wątpliwości co do sprzedanej mi kawy, no bo przecież smakowała jak zwykłe, co prawda dobre cappuccino. Dopiero po kilku minutach mieszania poczułam słodką nutę oraz skarmelizowany cukier.
Z każdym kolejnym łykiem kawa była coraz słodsza, a smak coraz wyraźniejszy. 
Ogólnie całkiem mi ona smakowała. Gorycz kawy fajnie dopełniała się wraz ze słodkością karmelu, co dawało świetny smak. Uważam, że jest ona najlepsza z całej trójki ;)

Moja ocena: 7,5/10


Podsumowując - szczerze mówiąc, troszkę się zawiodłam. Miałam nadzieję na naprawdę smaczną, świąteczną kawę, a to co spróbowałam było bardzo banalne i nie zachwycało smakiem.
Tym bardziej, że powinien być on bardziej adekwatny do ceny. Nie uważam że jest to kawa niesmaczna, wręcz przeciwnie - piłam ją z przyjemnością :)

Oto zdjęcia moich kubeczków; posiadam jedynie niebieskie, ponieważ taki kolor odpowiada średniemu rozmiarowi który zazwyczaj wybieram ;)






13 komentarzy:

  1. Kaw Costa nie miałam okazji jak do tej pory próbować. Jednak znając moje kubki smakowe to
    Crème Brûlée może mnie przekonać, bo już kiedyś piłam o takim smaku kawe i mi smakowała.

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny post! Ja niestety nie mogę pić tego typu kawy itp. więc nie miałam okazji skosztować, ale wydają się przepyszne! ^^
    http://aaabydidi.blogspot.com/ ZAPRASZAM! <3

    OdpowiedzUsuń
  3. *U* Te napoje aż zachęcają do przygotowania i samodzielnego skosztowania ;3

    Pozdrawiam i życzę powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  4. Szkoda , że ta ostatnia kawa to taki troszkę nie wypał :/ , a;e opakowanie sa cudne .
    Świetny post , jeszcze takiego nie czytałam :)
    http://mylifeiswonderful9.blogspot.com - Proszę o poklikanie w linki odwdzięczam się

    OdpowiedzUsuń
  5. Miał szanse pić Cappuccino, ale jakoś nie zasmakowała mi ;/


    https://fasionsstyle.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Kubeczki mają świetne <3

    Zapraszam http://ispossiblee.blogspot.com/2016/12/christmas-is-coming.html

    OdpowiedzUsuń
  7. Te wszystkie kawy i kubki wyglądają świetnie, ale kawy nie lubię, więc mogę na nią jedynie popatrzeć ;)
    malinowynotes.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja chcę tylko te kubki. Świąteczne kubki jak na razie miałam z McDonalda i Starbucksa.

    OdpowiedzUsuń
  9. To chyba podstawowe elementy świątecznego klimatu :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Nigdy nie miałam jeszcze okazji pić tych "pięknych" kaw :) Muszę to jak najszybciej zmienić, tym bardziej że Costa jest niedaleko..
    Justyna z livingbooksx.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  11. Piłam pierniczkową light i mi smakowała :) Chociaż wzmagała pragnienie, ale to już chyba dodatek extra, jaki niesie ze sobą każda rzecz typu light. Ostatnio miałam okazję pić jeszcze Toffe Nut, ale nie w Coście, tylko już Starbucksie i była wręcz pyszna :)
    Co do kubeczków - cudowne tu i tu.

    Pozdrawiam, Poszukiwaczka Książek

    OdpowiedzUsuń
  12. Prześliczne te kubeczki - szkoda, że nie pijam kawy... tylko herbaty zielone :) Do takich też są kubeczki? :D Co do smaku to często tak jest - reklamuje się jako nowy i świąteczny, a oczekiwania okazują się wyższe niż to, co potem otrzymujemy.
    Pozdrawiam Zakładka do Przyszłości

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja też się zawiodłam na ToffeeNut, bo liczyłam na coś o wiele, wiele słodszego. Jednak nic nie pobije Carmel Macchiato. c:

    /recenzje-koneko.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za każdy komentarz - niezwykle motywują mnie one do dalszego pisania ♥
Nie zapomnijcie o zostawieniu linku do Waszych blogów, z chęcią na wszystkie zaglądam ;)

Post Ads (Documentation Required)

Author Info (Documentation Required)