Hej kochani!
Temat dzisiejszego posta wprost idealnie nawiązuje do dzisiejszej pogody. Ja w takie ponure i deszczowe dni najchętniej siedziałabym pod ciepłym kocykiem wraz z otulającą swoim pięknym zapachem świeczką.
Ostatnio zorientowałam się że w moim zwykle wypełnionym kartonie ze świecami i innymi pachnącymi cudeńkami, zawiało pustką. Postanowiłam więc uzupełnić swoją kolekcję zanim zbliży się jesień, a takich ponurych dni nadchodzić będzie znacznie więcej.
Tym razem postawiłam jednak na dotąd nieznany dla mnie sklep internetowy, który w swoim asortymencie posiada produkty z którymi również nigdy wcześniej nie miałam styczności.
Po tym jak naczytałam ii naoglądałam się o rzeczach z Bomb Cosmetics, stwierdziłam że po prostu muszę coś od nich mieć. W końcu korzystając z rabatu -20% na cały asortyment, postanowiłam złożyć zamówienie na aromatella.pl, czyli oficjalnym sklepie internetowym marki.
Po wejściu na tę właśnie stronę stwierdziłąm, że jescze nigdy nie widziałam tak ślicznych i uroczych rzeczy do kąpieli (te babeczki wyglądają jak prawdziwe!).
Po chwili przypomniałam sobie; dobra, nie weszłam tu żeby zachwycać się kulami do kąpieli, tylko aby zamówić świeczki...
Na szczęście obeszło się się bez szaleństw i zakupiłam to co miałam zakupić.
Wybrałam trzy zapachy świec. Podczas ich wyboru brałąm pod uwagę głównie mocniejsze aroomaty, idealne na jesień czy zimę. Postawiłam na Warm Espresso, Sugar & Spice i Gorgeous.
Skusiłam się również na wosk sojowy o zapachu miętowych czekoladek, do których ostatnio mam słabość ;)
Przejdźmy więc do unboxingu:
Tak prezentuje się paczka w całości. Ogólnie chyba nic nadzwyczajnego :P
Po otwarciu pudełka pierwszą rzeczą na którą zwróciłam uwagę były styropianowe "pianki". Od razu zyskałam pewność że moim zamówionym rzeczom nic nie stało się w podróży ;)
Następnie dostrzegłam tą uroczą wizytówkę sklepu, którą niestety niechcący skrzywdziłam nożyczkami podczas otwierania paczki. Pod nią znajdowała się ulotka z produktami Bomb Cosmetics.
Pod stertą pianek znalazłam te oto produkty:
Byłam pozytywnie zaskoczona gratisami w postaci dwóch cukierków-krówek oraz dodatkowego wosku sojowego o bananowym zapachu :)
Niemalże odrazu zabrałam się do wąchania wszystkich zapachów ;)
Zaczęłam od Warm Espresso, czyli po prostu zapachu kawy. Nareszcie mam to, czego od dawna szukałąm! Ta świeca pachnie jak podawane w kawiarni cappuccino, takie z dużą warstwą spienionego mleka i polane czekoladową polewą. Mocny, ale zarazem słodki aromat z nutą czekolady, wprost idealny dla kawoszy. Intensywność oceniam na dość wysoką, zapach cały czas roznosił się po moim pokoju, jednak myślę że w większych pomieszczeniach mógłby być słabiej wyczuwalny.
Następny to Gorgeous. Słodki, delikatny zapach. Doskonale sprawdzi się w sypialni i innych niezbyt dużych pomieszczeniach. Wyczuwam tu aromaty wanilii, kakao oraz jakichś owoców. W przypadku tej świecy intensywność jest już o wiele słabsza niż w Warm Espresso, aby cokolwiek czuć musiałam trzymać świecę bardzo blisko siebie.
Ostatnim zapachem jest Sugar & Spice, czyli przyprawy korzenne z dodatkiem cukru. Na sucho kompletnie nie przypadł mi do gustu, na tyle, że postanowiłam włożyć go do szafy i nigdy nie zapalać. Ostatecznie postanowiłam go przetestować, a nóż będzie mi się podobał. I faktycznie, podczas palenia to zupełnie inny zapach. Mogę porównać go do pierniczków, takich z dodatkiem dużej ilości cynamonu i odrobiny cukru. Intensywność jak najbardziej na plus. Oj coś czuję że będzie on moim faworytem ;)
Świece dostępne są w najróżniejszych zapachach i szatach graficznych, w cenie 39,99 zł, co nie jest wcale najgorszą ceną. Ich czas palenia wynosi 45-50 godzin.
Wygląd świec w środku jest naprawdę śliczny. Te serduszka są takie urocze ♥
O woskach dowiecie się więcej w osobnej notce ;)
Podsumowując, myślę że są to bardzo dobre świece o świetnych zapachach oraz wyglądzie. Takie puszki są bardzo wygodnym i praktycznym rozwiązaniem, a do tego wspaniale się prezentują.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zapachowe Szaleństwo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zapachowe Szaleństwo. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 21 sierpnia 2016
poniedziałek, 11 lipca 2016
♥37 - Recenzja: Yankee Candle - Mango Peach Salsa
Etykiety:
Recencje,
Zapachowe Szaleństwo
Hej kochani!
Wielkie upały niestety powróciły. Mam nadzieję, że szybko się ochłodzi bo nie przepadam za taką pogodą. Mimo bardzo wysokiej temperatury, nie zrezygnowałam jednak z palenia wosków i świec zapachowych ;)
W lato staram się palić jak najdelikatniejsze i nieprzytłaczające zapachy, a ten który Wam dzisiaj opiszę jest właśnie jednym z nich.
Splątane w tanecznym uścisku i poruszające się w rytm salsy owoce tworzą wokół siebie nastrój cudownej, letniej egzotyki. Salsa sporządzona z dojrzałych cytrusów, soczystego mango, uwodzącej słodkim nektarem brzoskwini to prawdziwy, tropikalny koktajl, dla równowagi doprawiony szczyptą różowego pieprzu i pobudzającego imbiru. Owocowy taniec, owocowy shake, owocowa przygoda przeżywana na rajskiej plaży. Po prostu – doskonale skomponowany, pięknie pachnący, w pełni naturalny wosk Mango Peach Salsa, który zaprasza do tańca, karmi ciało i uwodzi zmysły obietnicą egzotycznych wakacji.
Ogólnie nie przepadam za typowymi owocowymi zapachami, ale postanowiłam zrobić jeden wyjątek i dać szansę temu woskowi.
Sięgnęłam po niego głównie dla tego, że szukałam jakiegoś zapachu idealnego na ciepłe, wakacyjne dni. Na sucho pachniał przepysznie owocowo i odrobinę egzotycznie, więc jak mogłam się na niego nie skusić?
Producent opisuje ten zapach jako mieszankę mango, brzoskwini, różowego pieprzu i imbiru. Faktycznie, może czuć tu troszkę różowego pieprzu i imbiru, ale raczej gdzieś tam w tle. Na pierwszy plan wychodzą soczyste mango i brzoskwinia, które zdecydowanie dominują nad wszystkimi innymi nutami. Mieszanka tych dwóch owoców pachnie obłędnie owocowo i soczyście, aż chciałoby się ją zjeść. Obrazek na etykiecie idealnie oddaje zapach tego wosku, dla mnie pachnie on po prostu sałatką ze świeżych owoców. Oba owoce czuć równie intensywnie, cały czas się one przeplatają tworząc świetną kompozycję.
Zapach jest bardzo intensywny, ale w żadnym stopniu nie powoduje zawrotów głowy. Po zgaszeniu utrzymuje się naprawdę długo, w moim przypadku czułam go nawet na następny dzień od jego zgaszenia. Dla większości jest to zapewne pozytywna cecha, jednak ja wolę kiedy zapachy po jakimś czasie się ulatniają i znikaja bez śladu. W przypadku tego, musiałam wietrzyć pokój, ponieważ po jakimś czasie zaczął mnie trochę męczyć.
Niemniej jednak polecam miłośnikom intensywnych, owocowych i słodkich zapachów :)
~Avellime
Wielkie upały niestety powróciły. Mam nadzieję, że szybko się ochłodzi bo nie przepadam za taką pogodą. Mimo bardzo wysokiej temperatury, nie zrezygnowałam jednak z palenia wosków i świec zapachowych ;)
W lato staram się palić jak najdelikatniejsze i nieprzytłaczające zapachy, a ten który Wam dzisiaj opiszę jest właśnie jednym z nich.
Splątane w tanecznym uścisku i poruszające się w rytm salsy owoce tworzą wokół siebie nastrój cudownej, letniej egzotyki. Salsa sporządzona z dojrzałych cytrusów, soczystego mango, uwodzącej słodkim nektarem brzoskwini to prawdziwy, tropikalny koktajl, dla równowagi doprawiony szczyptą różowego pieprzu i pobudzającego imbiru. Owocowy taniec, owocowy shake, owocowa przygoda przeżywana na rajskiej plaży. Po prostu – doskonale skomponowany, pięknie pachnący, w pełni naturalny wosk Mango Peach Salsa, który zaprasza do tańca, karmi ciało i uwodzi zmysły obietnicą egzotycznych wakacji.
Ogólnie nie przepadam za typowymi owocowymi zapachami, ale postanowiłam zrobić jeden wyjątek i dać szansę temu woskowi.
Sięgnęłam po niego głównie dla tego, że szukałam jakiegoś zapachu idealnego na ciepłe, wakacyjne dni. Na sucho pachniał przepysznie owocowo i odrobinę egzotycznie, więc jak mogłam się na niego nie skusić?
Producent opisuje ten zapach jako mieszankę mango, brzoskwini, różowego pieprzu i imbiru. Faktycznie, może czuć tu troszkę różowego pieprzu i imbiru, ale raczej gdzieś tam w tle. Na pierwszy plan wychodzą soczyste mango i brzoskwinia, które zdecydowanie dominują nad wszystkimi innymi nutami. Mieszanka tych dwóch owoców pachnie obłędnie owocowo i soczyście, aż chciałoby się ją zjeść. Obrazek na etykiecie idealnie oddaje zapach tego wosku, dla mnie pachnie on po prostu sałatką ze świeżych owoców. Oba owoce czuć równie intensywnie, cały czas się one przeplatają tworząc świetną kompozycję.
Zapach jest bardzo intensywny, ale w żadnym stopniu nie powoduje zawrotów głowy. Po zgaszeniu utrzymuje się naprawdę długo, w moim przypadku czułam go nawet na następny dzień od jego zgaszenia. Dla większości jest to zapewne pozytywna cecha, jednak ja wolę kiedy zapachy po jakimś czasie się ulatniają i znikaja bez śladu. W przypadku tego, musiałam wietrzyć pokój, ponieważ po jakimś czasie zaczął mnie trochę męczyć.
Niemniej jednak polecam miłośnikom intensywnych, owocowych i słodkich zapachów :)
~Avellime
piątek, 10 czerwca 2016
♥27 - Kolejna porcja wosków YC
Etykiety:
Recencje,
Zapachowe Szaleństwo
Hej kochani!
Ostatnio non stop jestem chora. Nie wiem dlaczego, zawsze byłam rzadko chorującą osobą, a teraz moje zdrowie strasznie się posypało. Na ten czas, w którym czuję się okropnie i nie mam chęci wychodzić z wygodnego łóżka, najlepszym rozwiązaniem jest ciepły kocyk, gorąca herbata, dobra książka i... wosk zapachowy!
Pewnie już o tym wiecie, że uwielbiam palić świece i inne cuda które sprawiają że w naszym pokoju roznosi się piękny zapach. Dlatego też postanowiłam napisać trochę o zapachach, które w ostatnim czasie (niestety) udało mi się wypalić.
Zima lubi dzieci najbardziej na świecie, a Yankee Candle potrafi wszystkich, nawet największych zmarzluchów przekonać do tego, że nawet największy śnieg i mróz można pokochać. Wszystko za sprawą Snow In Love – zjawiskowej, zamkniętej w jasnym wosku mieszanki, która pachnie jak poranny, grudniowy spacer, albo jak szalona przejażdżka na sankach. A to przez obecność nut nawiązujących do zapachu leśnych, przykrytych śnieżną kołdrą drzew połączonych ze świeżym aromatem mroźnego powietrza. Tak przygotowana kompozycja pobudza, napawa energią i sprawia, że nawet największy śnieg i mróz zaczynamy postrzegać w innym, zdecydowanie bardziej pozytywnym świetle. - źródło: www.goodies.pl
Przecudny zapach! Pachnie dokładnie tak, jak byście weszli podczas bardzo śnieżnej zimy do wielkiego lasu, pełnego pokrytych śniegiem drzew iglastych. Jego intensywność jest według mnie idealna - czuć go w całym pokoju, ale nie powoduje bólu głowy. Tak ślicznie pachniał, że nie miałam ochoty w ogóle go zgaszać ;)
Polecam go na długie, mróźne wieczory. (chociaż ja paliłam go nawet w gorące lato)
Na pewno zakupię kolejny egzemplarz, a może nawet skuszę się na świecę.
Owszem, pojawienie się na drzewkach ciemnych węgierek zapowiada niechybny kres wakacji i nadejście złotej jesieni. Jednak różowe kwiaty śliwy, obficie osiadające na gałązkach w maju i czerwcu, to wyjątkowo urodziwe preludium lata. Zapach i urzekające wybarwienie śliwkowych pąków zainspirowały czarodziejów z Yankee Candle do stworzenia niebagatelnej, bardzo przekornej propozycji na ciepłe miesiące. W ciemnym, fioletowym, cudownie nasyconym wosku odnajdziemy nieco perfumeryjny aromat kwiatów owocowych drzew zmieszany z nutami ciepłej wanilii i drogocennego, białego piżma. Tak stworzona tarteletka urzeka piękną barwą i zniewala wyjątkowym, owocowo-kwiatowym zapachem. Black Plum Blossom to kompozycja wakacyjna, świeża, balansująca na granicy rześkości i słodyczy. Spodoba się przede wszystkim paniom ceniącym dziewczęce, nieco toaletowe propozycje do aromaterapii. Polubią ją też panowie, którzy od letnich wosków oczekują odrobiny smakowitego odświeżenia.
Zapach kupiłam na wielkim spontanie - będąc w galerii, miałam 5 minut czasu na szybkie wejście do pewnej mydlarni. Ten wosk bardzo przykuł moją uwagę, najpierw wyglądem, a potem przecudnym zapachem. Nie mogłam go nie kupić!
Jest to intensywny, bardzo ładny zapach kwiatu czarnej śliwki. W kominku pachniał troszkę gorzej niż na sucho, ale nadal zapach bardzo mi się podobał. Zdecydowanie polecam.
Wosk z okolicznościowej linii zapachowej Yankee Candle z serii Classic.
Wyczuwalne aromaty: wata cukrowa, płatki kwiatów oraz kremowa wanilia.
Bardzo słodki zapach. Faktycznie, czuć w nim wanilię, trochę kwiatów, oraz intensywną słodycz, kóra jest pewnie watą cukrową. Zapach delikatny i ładny. Jeżeli chodzi o mnie, to minimalnie obniżyłabym jednak jego słodkość ;)
Wszystkie trzy zapachy bardzo mi się podobały. Gorąco polecam :)
~Avellime
Ostatnio non stop jestem chora. Nie wiem dlaczego, zawsze byłam rzadko chorującą osobą, a teraz moje zdrowie strasznie się posypało. Na ten czas, w którym czuję się okropnie i nie mam chęci wychodzić z wygodnego łóżka, najlepszym rozwiązaniem jest ciepły kocyk, gorąca herbata, dobra książka i... wosk zapachowy!
Pewnie już o tym wiecie, że uwielbiam palić świece i inne cuda które sprawiają że w naszym pokoju roznosi się piękny zapach. Dlatego też postanowiłam napisać trochę o zapachach, które w ostatnim czasie (niestety) udało mi się wypalić.
Yankee Candle - Snow In Love
Zima lubi dzieci najbardziej na świecie, a Yankee Candle potrafi wszystkich, nawet największych zmarzluchów przekonać do tego, że nawet największy śnieg i mróz można pokochać. Wszystko za sprawą Snow In Love – zjawiskowej, zamkniętej w jasnym wosku mieszanki, która pachnie jak poranny, grudniowy spacer, albo jak szalona przejażdżka na sankach. A to przez obecność nut nawiązujących do zapachu leśnych, przykrytych śnieżną kołdrą drzew połączonych ze świeżym aromatem mroźnego powietrza. Tak przygotowana kompozycja pobudza, napawa energią i sprawia, że nawet największy śnieg i mróz zaczynamy postrzegać w innym, zdecydowanie bardziej pozytywnym świetle. - źródło: www.goodies.pl
Przecudny zapach! Pachnie dokładnie tak, jak byście weszli podczas bardzo śnieżnej zimy do wielkiego lasu, pełnego pokrytych śniegiem drzew iglastych. Jego intensywność jest według mnie idealna - czuć go w całym pokoju, ale nie powoduje bólu głowy. Tak ślicznie pachniał, że nie miałam ochoty w ogóle go zgaszać ;)
Polecam go na długie, mróźne wieczory. (chociaż ja paliłam go nawet w gorące lato)
Na pewno zakupię kolejny egzemplarz, a może nawet skuszę się na świecę.
Ocena: 10/10
Yankee Candle - Black Plum Blossom
Owszem, pojawienie się na drzewkach ciemnych węgierek zapowiada niechybny kres wakacji i nadejście złotej jesieni. Jednak różowe kwiaty śliwy, obficie osiadające na gałązkach w maju i czerwcu, to wyjątkowo urodziwe preludium lata. Zapach i urzekające wybarwienie śliwkowych pąków zainspirowały czarodziejów z Yankee Candle do stworzenia niebagatelnej, bardzo przekornej propozycji na ciepłe miesiące. W ciemnym, fioletowym, cudownie nasyconym wosku odnajdziemy nieco perfumeryjny aromat kwiatów owocowych drzew zmieszany z nutami ciepłej wanilii i drogocennego, białego piżma. Tak stworzona tarteletka urzeka piękną barwą i zniewala wyjątkowym, owocowo-kwiatowym zapachem. Black Plum Blossom to kompozycja wakacyjna, świeża, balansująca na granicy rześkości i słodyczy. Spodoba się przede wszystkim paniom ceniącym dziewczęce, nieco toaletowe propozycje do aromaterapii. Polubią ją też panowie, którzy od letnich wosków oczekują odrobiny smakowitego odświeżenia.
Zapach kupiłam na wielkim spontanie - będąc w galerii, miałam 5 minut czasu na szybkie wejście do pewnej mydlarni. Ten wosk bardzo przykuł moją uwagę, najpierw wyglądem, a potem przecudnym zapachem. Nie mogłam go nie kupić!
Jest to intensywny, bardzo ładny zapach kwiatu czarnej śliwki. W kominku pachniał troszkę gorzej niż na sucho, ale nadal zapach bardzo mi się podobał. Zdecydowanie polecam.
Ocena: 8/10
Yankee Candle - Angel's Wings
Bardzo słodki zapach. Faktycznie, czuć w nim wanilię, trochę kwiatów, oraz intensywną słodycz, kóra jest pewnie watą cukrową. Zapach delikatny i ładny. Jeżeli chodzi o mnie, to minimalnie obniżyłabym jednak jego słodkość ;)
Ocena: 7/10
Wszystkie trzy zapachy bardzo mi się podobały. Gorąco polecam :)
~Avellime
wtorek, 10 maja 2016
♥18 - Recenzja: Yankee Candle - Summer Scoop i Pink Sands
Etykiety:
Recenzje,
Zapachowe Szaleństwo
Hej kochani!
Udało mi się już zapalić wszystkie cztery woski, które niedawno do mnie dotarły.
Chciałabym podzielić je na dwie recenzje. Dzisiaj chciałabym Wam przedstawić pierwszą z nich, a mianowicie dwa woski YC.
Waniliowy mus – odpowiednio zmrożony – podany w towarzystwie świeżo
przygotowanego, słodkiego, truskawkowego sosu. Albo wielkie, pyszne lody
– składające się z nałożonych naprzemiennie, śmietanowych i owocowych
gałek. Po prostu doskonałe, letnie orzeźwienie i moc owocowej przygody.
Inspiracja, która stała się pobudką do stworzenia niezwykle wakacyjnego
wosku – Summer Scoop. Pozbawiona kalorii kompozycja pozwala zamienić
każdy, nawet najbardziej pochmurny dzień w letnie, ciepłe popołudnie –
esencja pobudza umysł i koi zmęczone bezbarwną codziennością zmysły,
racząc je pyszną, truskawkowowo-waniliową delicją.
Ten wosk zamówiłam, aby palić go w ciepłe dni (takie jak teraz). Według producenta jest to zapach typowych, truskawkowych lodów. Nie wiem jak Wam, ale mnie lody kojarzą się z wakacjami, słońcem i latem, więc będzie to zapach wprost idealny na tę porę roku.
Na sucho faktycznie pachnie truskawkami, ale z domieszką jakiegoś innego owocu, może jagód. Oprócz słodkości owoców, czuję także orzeźwiającą nutę. Raczej nie nazwałabym tego zapacham lodów, dla mnie pachnie koktajlem z truskawek, malin i jagód z dodatkiem orzeźwiającej mięty, Tak czy inaczej, zapach jest bardzo przyjemny i ciekawy, a do tego bardzo intensywny, w kilka minut rozniósł się w powietrzu :).
Ocena: 8/10
Udało mi się już zapalić wszystkie cztery woski, które niedawno do mnie dotarły.
Chciałabym podzielić je na dwie recenzje. Dzisiaj chciałabym Wam przedstawić pierwszą z nich, a mianowicie dwa woski YC.
Ten wosk zamówiłam, aby palić go w ciepłe dni (takie jak teraz). Według producenta jest to zapach typowych, truskawkowych lodów. Nie wiem jak Wam, ale mnie lody kojarzą się z wakacjami, słońcem i latem, więc będzie to zapach wprost idealny na tę porę roku.
Na sucho faktycznie pachnie truskawkami, ale z domieszką jakiegoś innego owocu, może jagód. Oprócz słodkości owoców, czuję także orzeźwiającą nutę. Raczej nie nazwałabym tego zapacham lodów, dla mnie pachnie koktajlem z truskawek, malin i jagód z dodatkiem orzeźwiającej mięty, Tak czy inaczej, zapach jest bardzo przyjemny i ciekawy, a do tego bardzo intensywny, w kilka minut rozniósł się w powietrzu :).
Ocena: 8/10
Pink Sands
To nie jest sen utalentowanego surrealisty, albo twórcze szaleństwo
grafika odpowiedzialnego za obróbkę wakacyjnych zdjęć! Plaża usypana z
różowych piasków naprawdę istnieje! Żeby tam się dostać wystarczy dobrze
rozgrzać wosk Pink Sands. Kiedy kompozycja zacznie unosić się w
powietrzu – poczujemy zapach bajkowych, egzotycznych, kolorowych kwiatów
wychylających się łapczywie w kierunku słonecznych promieni. Wkrótce
też dotrze do nas aromat słodkiej wanilii i orzeźwiających cytrusów
rosnących w gajach usadowionych na skraju fantazyjnych, różowych wydm.
Na sucho pachniał pięknie, bardzo kwiatowo i subtelnie, dlatego zostawiłam go sobie na koniec. Niestety z przykrością muszę stwierdzić, że w kominku pachniał kompletnie inaczej. W zasadzie trudno jest mi określić jego zapach, są kwiaty, niby jest wanilia, ale dla mnie jest to przede wszystkim duszący i sztuczny zapach jakichś tanich perfum. Zgasiłam go po jakichś dziesięciu minutach, bo po prostu nie mogłam znieść tego zapachu. Jestem trochę zawiedziona, bo jest to wosk chwalony i polecany przez wiele osób, dlatego spodziewałam się czegoś o niebo lepszego. Nie wiem czy kiedykolwiek do niego powrócę.
Ocena: 3/10
A jakie są Wasze ulubione zapachy od Yankee Candle?
Do Następnego Wpisu ♥
~Flomathea
środa, 27 kwietnia 2016
♥14 - Haul - Nowe woski zapachowe na wiosnę i lato.
Etykiety:
Haule,
yankee candle,
Zapachowe Szaleństwo
Hej kochani!
Wczoraj przyszła do mnie paczka. Trochę mnie zaskoczyło, że zdążyła dojść w dwa dni po złożeniu zamówienia, ale bardzo się z tego powodu cieszę.
W środku znalazłam cztery woski zapachowe - 2 Yankee Candle i 2 Kringle Candle.
Zwykle dwa razy w roku zamawiam przez internet większą ilość wosków, na lato i wiosnę, oraz jesień i zimę. W tym miesiącu postanowiłam nie szaleć z tą ilością, bo i tak mam ich bardzo dużo.
Zamówiłam następujące zapachy:
KC:
- Cherry Blossom
- Vanilla Cone
YC:
- Summer Scoop
- Pink Sands
A oto moje nowe cudeńka :)
Powiem wam, że YC znam i kocham już dosyć długo, ale z Kringle Candle nigdy wcześniej nie miałam do czynienia. Dlatego też pierwszy w kolejności do kominka znalazł się Cherry Blossom ;)
Narazie paliłam tylko ten jeden wosk, ale przyznaję, że na sucho wszystkie pachną obłędnie.
Na pewno niebawem na moim blogu pojawi się recenzja tych wosków. Już nie mogę się doczekać, bo zapachy zapowiadają się wspaniale ;)
Do Następnego Wpisu ♥
~Flomathea
Wczoraj przyszła do mnie paczka. Trochę mnie zaskoczyło, że zdążyła dojść w dwa dni po złożeniu zamówienia, ale bardzo się z tego powodu cieszę.
W środku znalazłam cztery woski zapachowe - 2 Yankee Candle i 2 Kringle Candle.
Zwykle dwa razy w roku zamawiam przez internet większą ilość wosków, na lato i wiosnę, oraz jesień i zimę. W tym miesiącu postanowiłam nie szaleć z tą ilością, bo i tak mam ich bardzo dużo.
Zamówiłam następujące zapachy:
KC:
- Cherry Blossom
- Vanilla Cone
YC:
- Summer Scoop
- Pink Sands
A oto moje nowe cudeńka :)
Powiem wam, że YC znam i kocham już dosyć długo, ale z Kringle Candle nigdy wcześniej nie miałam do czynienia. Dlatego też pierwszy w kolejności do kominka znalazł się Cherry Blossom ;)
Narazie paliłam tylko ten jeden wosk, ale przyznaję, że na sucho wszystkie pachną obłędnie.
Na pewno niebawem na moim blogu pojawi się recenzja tych wosków. Już nie mogę się doczekać, bo zapachy zapowiadają się wspaniale ;)
Do Następnego Wpisu ♥
~Flomathea














